Mecz w pierwszej kolejce ligi mistrzów pomiędzy Realem i Interem był dziwnym meczem, bo i z jednej i z drugiej strony była masa błędów Real przez cały mecz wpuszczał Inter w pole karne i bardzo łatwo mogli dochodzić do sytuacji strzeleckich, choćby sytuacja z pierwszej połowy gdzie dwóch zawodników Interu było samych w polu karnym bez krycia, mnóstwo podań drużyny z Mediolanu przechodziło w pole karne, dużo błędów obronnych ze strony Realu, ale zawodnicy Interu mają rozregulowany celownik i tylko dlatego Inter po 15 minutach nie prowadził, a jak mówi powiedzenie jedna drużyna gra druga strzela tak się też stało fatalne rozegranie od tyłu interu i Mbappe jak to w swoim stylu przejmuje piłkę i wyprowadza Real na prowadzenie. Drugi błąd Interu też zaczął się od obrońcy bramkarz źle przyjął piłkę i Valverde wykorzystał błąd i skarcił bramkarza, który próbował się kiwać i mamy 2:0 takim wynikiem kończymy pierwszą połowę. Można określić tą połówkę stwierdzeniem jakby obie drużyny tak jak zmęczeni bokserzy byli bez gardy z każdej ze stron była duża ilość pomyłek, ale to Real je piętnował. Pierwsze 10 minut drugiej połowy zaczęło się od dominacji Interu i błędach Realu , przeszliśmy do wymiany akcją za akcję, ale nerwówka zaczęła się na 15 minut przed końcem, gdy to po kolejnej nieprzeciętej piłce ze strony obrońców Realu Madryt Carlos Augusto umieszcza piłkę w siatce. Inter w końcówce miał jeszcze swoje sytuacje na wyrównanie ale nieskuteczność Interu w tym meczu była bardzo duża. Piotr Zieliński wszedł w 60 minucie, ale kompletnie bezbarwny występ niestety. Mbappe według mnie był najlepszym zawodnikiem Realu, jego szybkie wyjścia do przodu i jaki luz miał gdy miał piłkę przy nodze była poezją i Real dowiózł zwycięstwo do końca, ale nie obyło się bez nerwów i błędów z obu stron. Real musi popracować nad obroną, a Inter nad skutecznością, bo zawodnicy dochodzili do sytuacji strzeleckich, ale wykończenia akcji były fatalne.

