Derby Madrytu

Pierwsza połowa była bardzo bezbarwna. Dużo błędów ze strony obu drużyn w rozegraniu, sporo odbiorów, ale mało sytuacji bramkowych. Chociaż Atlético prezentowało się lepiej, to Real miał duże problemy z konstruowaniem akcji. Słaby Mbappé, który często próbował sam tworzyć sytuacje, a także niewidoczni Bellingham i Vinícius.Atlético na boisku czuło się pewniej i stworzyło sobie kilka sytuacji pod bramką Realu, głównie po dośrodkowaniach. Lee Kang-in wykonał kilka dobrych podań między liniami, które otworzyły Atlético drogę do stworzenia tych sytuacji.0:0 w pierwszej połowie było zasłużonym wynikiem, ponieważ obie drużyny nie pokazały nic specjalnego. Gra w większości skupiała się na odbiorach i stratach piłki po obu stronach.
Atlético bardzo dobrze zaczęło drugą połowę. Już w 50. minucie wywalczyło rzut karny, a Huijsen otrzymał czerwoną kartkę, przez co Real musiał grać w osłabieniu. Grimaldo pewnie wykorzystał jedenastkę i dał Atlético prowadzenie.Już w 59. minucie David podwyższył na 2:0, co tylko potwierdziło ogromną przewagę Atlético w drugiej połowie. Przy tej sytuacji obrońcy Realu popełnili kilka błędów — Cucurella dwukrotnie był spóźniony z reakcją. Jak na razie defensywa Realu Madryt nie prezentowała się najlepiej i popełniała proste błędy.Atlético było również blisko zdobycia trzeciej bramki po szybkim kontrataku. Cała prawa strona boiska była wolna, jednak zawodnik Atlético zbyt mocno zagrał piłkę do Grimaldo i zmarnował bardzo dobrą okazję na stworzenie kolejnej sytuacji.W dalszej części meczu Atlético grało już z dużym luzem. Zawodnicy zaczęli pozwalać sobie na efektowne zagrania piętką oraz bardziej kombinacyjną grę. Było widać, że poczuli się bardzo pewnie po zdobyciu dwóch bramek.W 65. minucie, po rzucie rożnym, Atlético było o krok od zdobycia trzeciego gola. Courtois popisał się jednak fenomenalną interwencją, a następnie Konaté główką zablokował dobitkę zawodnika Atlético. Ta interwencja uchroniła Real przed stratą kolejnej bramki.W drugiej połowie działo się zdecydowanie więcej niż w pierwszej. W 77. minucie po błędzie zawodnika Atlético Diomande znalazł się w bardzo dobrej sytuacji i był blisko zdobycia bramki kontaktowej. Oblak wyszedł jednak na środek pola karnego i skutecznie obronił jego strzał.Poza tą sytuacją aż do 80. minuty Atlético całkowicie kontrolowało przebieg spotkania. Co ważne, po każdej stracie piłki zawodnicy od razu ruszali do pressingu, starając się szybko ją odzyskać. Pokazywało to, jak bardzo byli zmotywowani i jak bardzo zależało im na utrzymaniu kontroli nad meczem.W 89. minucie Real zdobył jednak bramkę kontaktową. Po dośrodkowaniu Bernardo Silvy Rüdiger skierował piłkę do siatki i dał swojej drużynie nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Pomimo bardzo słabej drugiej połowy Realu emocje utrzymały się więc do samego końca.Real nie zdołał jednak zdobyć drugiej bramki. Atlético wygrało spotkanie, choć końcówka była bardzo nerwowa i przez kilka ostatnich minut gospodarze musieli mocno się bronić.