Reprezentacja Polski przez pierwsze 20 minut stworzyła sobie kilka sytuacji bramkowych, ale zabrakło ostatniego podania. Bardzo wyrównane spotkanie, bez żadnych konkretów z obu stron. Polska, jak i Bośnia i Hercegowina, dobrze bronią się od pierwszych minut i nie dopuszczają do groźnych sytuacji bramkowych. Obie drużyny tworzą akcje, ale przez długie fragmenty pierwszej połowy brakuje konkretów.

Najbliżej zdobycia bramki byli reprezentanci gospodarzy. W 22. minucie meczu, po dośrodkowaniu z prawej strony, Kiwior był bliski zdobycia bramki samobójczej.

Polska łapie wiatr w żagle i coraz pewniej rozgrywa piłkę. Piotr Zieliński pokazuje się coraz częściej w fazie ataku, a w 25. minucie mamy pierwszy celny strzał reprezentacji gości.

W 42. minucie Nowak oddaje groźny strzał na bramkę z 16 metrów. Jest to najlepsza sytuacja Biało-Czerwonych w pierwszej połowie. Jak do tej pory dużo nieudanych podań i mało sytuacji bramkowych. Był moment, w którym Polska mogła złapać wiatr w żagle, ale kompletnie to nie wyszło.

W 44. minucie, po bardzo dobrym podaniu Nowaka, Świderski i Szymański byli blisko zdobycia bramki. Świderski się pogubił, a Szymański po dobitce trafił w zawodnika stojącego w bramce.

Końcówka pierwszej połowy dała nam emocje i to, co chcielibyśmy oglądać w grze reprezentacji Polski. Genialny Nowak wytworzył obie najgroźniejsze sytuacje Biało-Czerwonych w pierwszej połowie.

Drugą połowę Polska mogła rozpocząć fatalnie. W 48. minucie, po dośrodkowaniu w pole karne, Tabaković zdobył bramkę, ale był na spalonym.

W 50. minucie, po dośrodkowaniu w pole karne, uderzał Świderski, ale niecelnie.

Trzeba wyróżnić Frankowskiego, który po raz kolejny robi przestrzeń na skrzydle Zalewskiemu. Dzięki temu możemy atakować z dużą przewagą z lewej strony boiska, gdy Frankowski podłącza się do akcji ofensywnej.

Na początku drugiej połowy Biało-Czerwoni są bardziej aktywni i próbują szybciej rozgrywać piłkę, gdy Bośniacy się wahają. Wygląda to lepiej niż w pierwszej połowie.

W 56. minucie było gorąco pod bramką Polski. Po dośrodkowaniu nisko przy ziemi piłka się poodbijała, a Bośniacy oddali strzał, ale na szczęście prosto w Bułkę.

Zmiana Reguły i Wojtuszka dała powiew świeżości na prawej stronie i było to odczuwalne w kilku sytuacjach. Ich zaangażowanie, czytanie gry i dobre, agresywne podejście wyżej przyniosły pozytywny efekt.

Początek drugiej połowy dawał nadzieję, że będzie to wyglądać inaczej, ale dalej mecz pozostaje bez żadnych konkretów. Chociaż wizualnie po 70. minucie Biało-Czerwoni wyglądają troszkę lepiej, to w 77. minucie po raz kolejny było gorąco w polu karnym. Bośniak był faulowany przez Casha, ale sędzia odgwizdał spalonego.

Może Bośniacy nie mają aż tak dużo sytuacji, ale kiedy już wychodzą z akcją, są to bardzo groźne momenty. Drugi raz przed stratą bramki Biało-Czerwonych ratuje VAR.

Niestety, w 83. minucie VAR Polski już nie uratował. Bednarek faulował w polu karnym i do trzech razy sztuka — Bośnia prowadzi 1:0.

Tak kończymy to spotkanie.