Reprezentacja Polski po poprzednim fatalnym meczu z Bośnią i Hercegowiną miała coś do udowodnienia. Po pierwszej połowie można powiedzieć, że po części udało się odmienić złą grę Polski, chociaż pierwsze 30 minut wyglądało słabo. Wystraszony Puchacz na lewej stronie, dużo błędów w obronie i przegrywamy 1:0. Mało wymienności pozycji, dużo statyczności zarówno w pressingu, jak i w fazach przejściowych. Brakowało takiej chęci zdobycia bramki.

Zmieniło się to w ostatnich 15 minutach pierwszej połowy. Tymek genialnie rozprowadzał piłki z lewej strony i w ataku wyglądał zdecydowanie lepiej, ale jego gra defensywna dalej pozostawiała wiele do życzenia. Trio Szymański, Zieliński, Zalewski grało jak natchnione. Dzięki ich akcji doprowadzamy do wyrównania na 1:1 i gramy zdecydowanie lepiej.

Na pewno na wyróżnienie zasługuje Nowak, który w tym meczu dobrze rozgrywał i odbierał piłki w środku pola, ale to trio, o którym wyżej pisałem, prowadziło całą grę z przodu i oglądało się to fantastycznie. Tak dobrze wyglądało to szczególnie w ostatnich 15 minutach pierwszej połowy.

Początek drugiej połowy Polska zaczęła bardzo intensywnie. Szwedzi mieli jedną groźną sytuację, znowu po stronie Puchacza, podobnie jak większość ich akcji w pierwszej połowie. Od pierwszych minut drugiej połowy było czuć tę intensywność i chęć Polski do wyjścia na prowadzenie. Niestety później przeszliśmy w stagnację i tracimy bramkę na 2:1. Znowu po stałym fragmencie gry Cash nie zdążył, po raz kolejny było podanie do środka i tracimy bramkę.

Obrońcy w tym meczu źle wyglądali. Dużo błędów i problemy z ustawieniem sprawiały, że Szwedzi tworzyli sobie bardzo groźne sytuacje i zbyt łatwo wchodzili w nasze pole karne. Wiśniewski traci krycie i tracimy bramkę na 3:1. Po dośrodkowaniu Walemarka po raz kolejny w bardzo prosty sposób tracimy bramkę przez błędy w obronie, odpuszczone krycie i Gyökeres kończy akcję w bardzo prosty sposób.

Dalsza część spotkania, szczególnie po zejściu z boiska Zielińskiego, który prowadził ofensywną grę reprezentacji, praktycznie nie istniała. Szwecja spokojnie rozgrywała piłkę, bez większych problemów ze strony reprezentacji Polski.

Polska w tym meczu miała swoje momenty i grała ładnie w piłkę. Zieliński prowadził całą grę ofensywną, Zalewski bardzo pozytywnie się pokazał, podobnie jak Nowak. Niestety w obronie wyglądało to bardzo źle. Tymek Puchacz, pomimo dobrej gry z przodu, z tyłu wyglądał bardzo przeciętnie. Błędy w kryciu przez środkowych obrońców sprawiały, że Szwedzi w zbyt prosty sposób wchodzili w nasze pole karne i tworzyli swoje sytuacje.

Mecz kończy się wynikiem 3:1. Polska miała dobre momenty i potrafiła grać naprawdę ładnie w piłkę, ale braki w innych aspektach gry oraz przede wszystkim błędy w defensywie doprowadziły do straty trzech bramek.